Sylwester

sylwesterJeszcze nie mogę do siebie dojść po imprezie sylwestrowej. Takiego czadu nie dałam sobie chyba od czasów studenckich. Wiecie – jak dziecko spuszczone ze smyczy – albo bardziej w moim przypadku – jak matka spuszczona ze smyczy:))) W każdym razie całe szczęście – że nie musiałam wracać do domu na noc (właściwie poranek) po imprezie – i tego pierwszego kaca spokojnie odespałam w hotelu. Potem wcale w sumie nie było lepiej, ale nie wyobrażam sobie zajmować się dziećmi od samego rana – śpiąc tylko godzinę czy dwie. A tak chociaż trochę zdążyłam odespać. I też nie chodzi o to – że wypiłam nie wiadomo ile, tylko bardziej o to – że calutką noc tańczyłam i się bawiłam – a te kilka lampek wina tylko poprawiły mi i już tak świetny humor. Zabawa była szampańska i aż chciałoby się ją powtórzyć. Ale przede wszystkim liczy się towarzystwo – bo jak jest odpowiednie towarzystwo – to też muzyka przestaje mieć znaczenie i jakoś jedzenia i alkoholu także. Jak masz się z kim bawić – reszta jest bez znaczenia;) U nas dopisało i towarzystwo i muzyka i jedzenie – więc można powiedzieć – że w 100 % fantastycznie powitaliśmy nowy rok;)))